piątek, 7 lutego 2014

wieś czy miasto?



Dziś bardzo szaro za oknem...no i jeszcze oczywiście musi padać. Z mojej wsi przyjechałam dziś w odwiedziny do przyjaciółki do wielkiego CITY. Ona właśnie pracuje, a ja przy małej lampce wina przygotowuję sałatkę na dzisiejszy imprezowy wieczór.

Na mojej wsi nie dociera radio CHILI ZET, którego zawsze słuchałam mieszkając tu rok temu. Już prawie rok minął od mojej przeprowadzki, od mojej wielkiej przemiany. No więc teraz zapuściłam radio, a tu jakby czas cofnął się i znowu słyszę znajome dźwięki. Znowu czuję się swojsko.

Przyjechałam tu rano, żeby odwiedzić stare kąty, sprawdzić czy wszystko dalej jest na swoim miejscu...Biedronka, Lidl...no są. Moje wielkie przybycie po tylu miesiącach jednak odbyło się bez większego echa. Zadzwoniłam do kilku znajomych, że jestem, że może kawa, herbata...krótka rozmowa...owszem...przez telefon...że wszystko bez zmian...po staremu, nie jest źle, ale dobrze też nie jest...że mogłam uprzedzić...

No fakt.
Mogłam uprzedzić.
Nikt nie tęsknił.

No i ta pogoda.
Czuję się niechciana. Ale na tej "mojej wsi" też nie czuję się jak u siebie. No bo jednak jakby nie patrzeć jestem przyjezdna.

Siedzę przy czarnym blacie w kuchni mojej przyjaciółki. W jej własnej kuchni, nie takiej wynajętej jak moja. Czuję się trochę przygnębiona, bo ta kuchnia jest jej. Ona chyba już znalazła swoje miejsce na ziemi. Ja jeszcze nie.

Czy trzeba być właścicielem jakieś nieruchomości by czuć, że się odnalazła swoje miejsce. Czy akt własności daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu, że mamy dokąd wracać? 

Dla mnie taką bezpieczną przystanią był zawsze dom moich rodziców. Czasem nie jestem wytrzymać tam 5 minut, ale gdy mi źle chce do domu, do tego właśnie domu. Tak sobie myślę, że mogę mieszkać gdziekolwiek. 

Wracając do mojej tezy...miasto czy wieś? Niema to najmniejszego znaczenia. Mieszkam tam gdzie akurat czuję się dobrze, ale gdy mi źle chce do mamy :-)

Swojego miejsca jeszcze szukam, mam czas. Świat jest piękny nawet wtedy gdy za oknem szaro i zimno, w końcu słucham swojego radia, a wino potrafi rozweselić i nadać nowej lepszej perspektywy.

Dziś wolę moją wieś. Trochę nawet tęsknie. Radia se mogę posłuchać w internecie ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz