Takim mottem zaczął się mój dzisiejszy dzień. Słoneczko świeci, śniadanko zjedzone, kolejny dzień urlopu mija w ciepłym śpiworku, jak tu się nie cieszyć?
"Żywot Briana" by Monty Phynton to jeden z moich najbardziej ulubionych filmów, a piosenka "Always look on the bright side of life" jest chyba wszystkim znana i lubiana. Kocham jeszcze "DZIKOŚĆ SERCA" Davida Lyncha...oba te filmy bawią mnie i doprowadzają do wzruszenia.
Kolejny dzień urlopu i takiej samoterapii rozpoczęty. Mimo, że czasem nie widzę sensu, nie wiem po co i dlaczego, to jednak jakaś siła w środku mnie, każe mi coś robić, planować, działać. To z jednej strony dość przerażające bo nie wiem co to jest i dzieje się jakoś bezwiednie.
Jak miałam 5 albo 6 lat zaczęłam się zastanawiać się nad pojęciem duszy. W moich wyobrażeniach wyglądałam inaczej niż jak widziałam siebie na zrobionych rodzinnych zdjęciach. Według mnie byłam smuklejsza, miałam dłuższe włosy i bardziej radosny wyraz twarzy, a na tych zdjęciach zaspana ze smoczkiem w buzi, z dużym brzuchem i zaciasnymi rajstopkami totalnie nie pasowałam do swoich wyobrażeń.
No i wtedy zaczęły się moje próby wyjście ze zbroi swojego ciała i sprawdzenia jak to jest ze mną na prawdę...lustro to tego się nie nadawało. Więc jakoś swoimi oczami próbowałam patrzeć bokiem, tak jakbym chciała wychylić się przez okno i sprawdzić czy ja to ja.
Fascynowało mnie to, że nikt nie słyszy moich myśli i do dziś uważam to za najlepsze co mogło mnie spotkać. Dzięki temu moje okrutne myśli na temat wrogich mi osób już zawsze będą tylko moje i uniknę trudnych sytuacji życiowych związanych z konfliktami z mało znanymi mi ludźmi.
Wracając do mojego dzieciństwa to było ono dość nie skomplikowane i tak mając te 5 czy 6 lat byłam przekonana, że takie też będzie moje życie. No cóż za rozczarowanie... okazuje się bowiem, że jestem mistrzem w podejmowaniu błędnych decyzji, komplikowaniu sobie życia.
Jakie musi być twoje rozczarowanie drogi czytelniku, jeśli założyłeś że w tym blogu będą jakieś złote puenty...myśli...złote rady...gotowe rozwiązania na wszystko...
A tu tylko potok słów płynący w nikomu nieznanym kierunku.
Szukanie sensu życia nie jest takie proste. Znalezienie odpowiedzi na wszystkie pytania również...ale zawsze należy patrzeć na tą jaśniejszą stronę życia... To właśnie staram się robić.
Może dziś uda mi się w końcu spojrzeć jakoś na moją zbroję z zewnątrz, może muszę patrzeć na siebie pod innym kątem, żeby zobaczyć siebie bardziej prawdziwą, a nie tylko taką z moich wyobrażeń.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz