Wszyscy za czymś gonimy. To coś to nasze marzenia, które się zmieniają wraz z nami. Ktoś kiedyś napisał książkę " W poszukiwaniu zaginionego czasu"...? Straciłam pewność w chwili kiedy to napisałam, czy tak było w rzeczywistości... ale muszę szybko wrócić do mojego wątku. Wszyscy poszukujemy naszego szczęścia na wiele różnych sposobów, nie zawsze dobrych, nie zawsze też właściwych. Jednak nie o tym tu i teraz chcę pisać.
Dziś chciałam napisać o pracy, która jest naszą pasją, daje nam szczęście i do tego jeszcze pieniądze. Od dwóch lat borykam się z tym problemem. Może nawet i dłużej, ale od dwóch lat mam działalność i wciąż szukam czegoś co lubię robić i będę mogła się z tego utrzymać.
Mamy niby kapitalizm, ale produkty sprowadzane z Chin są moją największą konkurencją. Nie mogę tworzyć taniej niż tania siła robocza, która sama nie musi płacić za swój ZUS. Bycie rękodzielnikiem w realiach naszego kraju jest wręcz nie możliwe, ponieważ to co tworzymy ze względu na koszty może być skierowane tylko do określonego klienta z odpowiednim portfelem. Czyli rękodzielnictwo zniża się do poziomu niszowego. To smutne, zwłaszcza że w dniu dzisiejszym gazeta.pl ogłosiła dane GUS, że średnia krajowa to 3900 brutto... niewiarygodne prawda?
Mam coraz więcej znajomych, którzy nie czują się szczęśliwi w swojej pracy, ponieważ są tam głównie ze względu dla pieniędzy i pewnego poziomu życia, który muszą utrzymać. Nie do końca dla siebie, ale dla swoich rodzin.
czy jest jeszcze jakaś nadzieja?
wierzę głęboko w to, że tak...
...że może kiedyś będę robić to co lubię...i będę mogła się tego utrzymać... z tą pozytywną myślą idę spać. Nie tracę nadziei.

