czwartek, 16 października 2014

spełnianie marzeń


Wszyscy za czymś gonimy. To coś to nasze marzenia, które się zmieniają wraz z nami. Ktoś kiedyś napisał książkę " W poszukiwaniu zaginionego czasu"...? Straciłam pewność w chwili kiedy to napisałam, czy tak było w rzeczywistości... ale muszę szybko wrócić do mojego wątku. Wszyscy poszukujemy naszego szczęścia na wiele różnych sposobów, nie zawsze dobrych, nie zawsze też właściwych. Jednak nie o tym tu i teraz chcę pisać.

Dziś chciałam napisać o pracy, która jest naszą pasją, daje nam szczęście i do tego jeszcze pieniądze. Od dwóch lat borykam się z tym problemem. Może nawet i dłużej, ale od dwóch lat mam działalność i wciąż szukam czegoś co lubię robić i będę mogła się z tego utrzymać. 

Mamy niby kapitalizm, ale produkty sprowadzane z Chin są moją największą konkurencją. Nie mogę tworzyć taniej niż tania siła robocza, która sama nie musi płacić za swój ZUS. Bycie rękodzielnikiem w realiach naszego kraju jest wręcz nie możliwe, ponieważ to co tworzymy ze względu na koszty może być skierowane tylko do określonego klienta z odpowiednim portfelem. Czyli rękodzielnictwo zniża się do poziomu niszowego. To smutne, zwłaszcza że w dniu dzisiejszym gazeta.pl ogłosiła dane GUS, że średnia krajowa to 3900 brutto... niewiarygodne prawda?

Mam coraz więcej znajomych, którzy nie czują się szczęśliwi w swojej pracy, ponieważ są tam głównie ze względu dla pieniędzy i pewnego poziomu życia, który muszą utrzymać. Nie do końca dla siebie, ale dla swoich rodzin.

czy jest jeszcze jakaś nadzieja?

wierzę głęboko w to, że tak...

...że może kiedyś będę robić to co lubię...i będę mogła się tego utrzymać... z tą pozytywną myślą idę spać. Nie tracę nadziei. 




czwartek, 2 października 2014

jak oszczędzać?

czy da się żyć za najniższą krajową? albo z wytworów własnych rąk?


Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedno pytanie: jak odkładać kasę?

Niby to proste. Wystarczy nie kupować pierdół i codziennie odkładać 1 - 5 zł aby w ciągu miesiąca odłożyć nawet 150 zł, co daje w skali roku 1800 zł. Mieć, a nie mieć oto jest pytanie?

Jestem jakimś kretynem, ponieważ jeśli nawet odłożę kilkadziesiąt złoty na początku miesiąca to już na kilka dni przed wypłatą muszę sięgnąć do tej sakiewki, by kupić chleb i coś do niego no i jeszcze żarcie dla psa, acha i zatankować samochód.

Piszą w mądrych poradnikach, żeby spisywać swoje wszystkie wydatki, aby później je przeanalizować i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Jeszcze ani razu nie zrobiłam tego, może w tym właśnie tkwi mój główny błąd. Może zacznę od tego miesiąca. Ciekawa jestem czy coś to da.

Podążyłam za jeszcze jedną tendencję. Pracowałam w kilku korporacjach, a po przejściu depresji postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Tu akurat trzymam się samych standardów. Staram się żyć według zasady slow life. Czy znowu podążam za jakimś modnym trendem?

Pomińmy ten fragment.

Mam kilka hobby i co jakiś czas kombinuje jak tu zacząć tak to robić, żeby było to jedno ze źródeł mojego utrzymania. Jedna z przeszkód to kapitał jaki trzeba mieć na sam początek. Niby kilkaset złotych, ale zawsze jednak to kilkaset złotych za dużo. Poznałam kilka wspaniałych kobiet, które również szukają swojego miejsca w pracy zawodowej. Spotkanie z nimi było bardzo inspirujące, jednak nie dlatego że praca rękodzielnika jest taka prosta, ale dlatego że mają te same problemy co ja. Mimo to nie tracą nadziei. Wiedzą czego chcą i wierzą, że kiedyś osiągną to czego pragną. 

Pełna nadziei patrzę w przyszłość, że kiedyś coś zaoszczędzę i że będę się utrzymywać tylko z tego co robię sama...a może kiedyś otworzę mój wymarzony sklep z tapetami;-)