Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedno pytanie: jak odkładać kasę?
Niby to proste. Wystarczy nie kupować pierdół i codziennie odkładać 1 - 5 zł aby w ciągu miesiąca odłożyć nawet 150 zł, co daje w skali roku 1800 zł. Mieć, a nie mieć oto jest pytanie?
Jestem jakimś kretynem, ponieważ jeśli nawet odłożę kilkadziesiąt złoty na początku miesiąca to już na kilka dni przed wypłatą muszę sięgnąć do tej sakiewki, by kupić chleb i coś do niego no i jeszcze żarcie dla psa, acha i zatankować samochód.
Piszą w mądrych poradnikach, żeby spisywać swoje wszystkie wydatki, aby później je przeanalizować i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Jeszcze ani razu nie zrobiłam tego, może w tym właśnie tkwi mój główny błąd. Może zacznę od tego miesiąca. Ciekawa jestem czy coś to da.
Podążyłam za jeszcze jedną tendencję. Pracowałam w kilku korporacjach, a po przejściu depresji postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Tu akurat trzymam się samych standardów. Staram się żyć według zasady slow life. Czy znowu podążam za jakimś modnym trendem?
Pomińmy ten fragment.
Mam kilka hobby i co jakiś czas kombinuje jak tu zacząć tak to robić, żeby było to jedno ze źródeł mojego utrzymania. Jedna z przeszkód to kapitał jaki trzeba mieć na sam początek. Niby kilkaset złotych, ale zawsze jednak to kilkaset złotych za dużo. Poznałam kilka wspaniałych kobiet, które również szukają swojego miejsca w pracy zawodowej. Spotkanie z nimi było bardzo inspirujące, jednak nie dlatego że praca rękodzielnika jest taka prosta, ale dlatego że mają te same problemy co ja. Mimo to nie tracą nadziei. Wiedzą czego chcą i wierzą, że kiedyś osiągną to czego pragną.
Pełna nadziei patrzę w przyszłość, że kiedyś coś zaoszczędzę i że będę się utrzymywać tylko z tego co robię sama...a może kiedyś otworzę mój wymarzony sklep z tapetami;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz